po pierwsze bohater.
czy oglądałeś kiedyś filmy lub seriale o temtyce fantastycznej? na pewno tak. a czy zauważyłeś, że w większości z nich główny bohater zawsze wygrywa z całym oddziałem rycerzy w pojedynkę? i po takiej walce jest tylko odrobinę zmęczony, jakaś jedna, zbłąkana kropla potu spływa po jego twarzy. ale na jego ubraniu nie ma ani śladu krwi! nawet gdyby był ubrany na biało i właśnie poodcinał głowy tuzinowi ludzi. bo to jest bohater. nieskazitelny, idealny, wspaniały, nieistniejący. prawdziwi bohaterowie nie walczą sami, bo wiedzą, że to niemożliwe. ale o takich bohaterach nikt nie pisze, bo to zbyt zwykłe.
a szkoda.
