Grecki Chaos

•Wrzesień 19, 2011 • Dodaj komentarz

Blask, ciemność. Hałas, cisza. Chaos, Chaos, Chaos…

Gwałt i spokój. Biel i czerń. A nad wszystkim panuje Chaos.

 

 

- Raisa, na Bogów, ocknij się! Nie teraz, nie gdy wszystko się skończyło!

Tętent kopyt, krzyk pośród krzyków. Głos znajomy, miły. Znów wszystko ogarnia Chaos…

 

Z Chaosu wyłania się On. W pięknej zbroi, lśniącej czerwienią krwi Jego wrogów. Podchodzi do niej, bierze ją za rękę.

- Ocknij się, córko – mówi twardym głosem, który jednak jest ciepły i pełen uczucia.

Raisa otwiera oczy, widzi Go pośród wszędobylskiego Chaosu. Klęczy nad nią i trzyma jej rękę. Z Jego oczu płyną łzy, lecz uśmiech gości na ustach.

- Córko… pięknie to brzmi… – jej głos jest słaby, ledwo porusza ustami. Nie ma żadnych ran, a mimo to krwawi, leży w wielkiej, czerwonej kałuży.

- Wytrzymaj jeszcze trochę… Ja nie mam tu mojej mocy, ale za chwilę dojedziemy do świątyni Afrodyty, ona nam pomoże.

- Zimno mi, tato.

Jej słowa są bardzo ciche. Ares obejmuje ją, tuli i powtarza, że wszystko będzie dobrze.

 

- Raisa, Raisa, obudź się, błagam cię! Już nie daleko, jeszcze chwila!

Koń toczy pianę, ale jeździec w podartym płaszczu nie pozwala mu zwolnić tępa ani na chwilę. Na wzgórzu przed nimi widać majestatyczną świątynię. Zdaje się błyszczeć w zachodzącym Słońcu, mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Jeździec każe przyspieszyć swemu wierzchowcowi, ten resztkami sił pokonuje ostatnie kroki swojego życia. Mężczyzna w biegu zeskakuje z padającego konia i z ciałem na rękach idzie do świątyni.

- Co to do diabła jest?! To nie jest żaden lazaret, zabierz te zwłoki! – krzyczy pulchna kobieta i stara się przegonić młodzieńca, ale ten nie daje za wygraną. Potężnym ciosem przewraca ją i biegnie co tchu do ołtarza. Młode adeptki chowają się po kątach, nikt mu nie przeszkadza, gdy kładzie ciało przed posągiem Bogini.

- Słodka Afrodyto, błagam o pomoc! – głos załamuje mu się, jest cały roztrzęsiony. Nie da rady mówić, łzy ciekną mu po policzkach strugami.

Nagle posąg zaczyna świecić własnym światłem. Zdaje się, że marmur ożywa. Po chwili zza rzeźby wychodzi kobieta. Jest piękniejsza od najpiękniejszych, jej skóra jest gładka, niczym nie skalana. Włosy koloru Księżyca opadają na smukłe ramiona, stalowe oczy patrzą na leżące na ołtarzu ciało. Bogini podchodzi bliżej jeźdźca, dotyka jego policzka i ociera zbłąkaną łzę.

- Nie przychodzisz tu dla mnie, lecz dla niej, Arturze – jej głos jest aksamitny, lecz pusty. Nie ma w nim emocji, odbija się echem w świątyni – Wiedz, że nie jestem skora do pomocy kobietom, które zabierają mi mężczyzn. Dlaczego mam ją uratować? Kim jest dla ciebie?

- Uratujesz ją, bo masz wobec mnie dług, droga Afrodyto.

Na środku Sali pojawia się On, w swojej czerwonej zbroi zdaje się bezcześcić piękno tego miejsca. Bogini spogląda na niego w milczeniu, lecz po chwili wybucha perlistym śmiechem, który brzmi bardzo złowrogo.

- Dług! I myślisz, że narażę się Posejdonowi! Chyba na tej wojnie poprzewracało ci się w głowie. Wiesz, że sama nie mam siły sprzeciwić się jednemu z Trzech! – jej twarz przybiera brzydki grymas – Uratować tę dziewczynę to jak wydać na siebie wyrok!

- To moja córka! – ryczy Ares i w mgnieniu oka znajduje się przy Afrodycie. Łapie ją za ramię i przyciąga do siebie – Jeśli ona zginie, zginiesz i ty. Wybieraj, między wojną z Posejdonem, a śmiercią z mojej ręki. A wiedz, że nie będzie to łagodna i szybka śmierć.

Bogini wyrywa się z jego uścisku i podchodzi do ciała dziewczyny. Przejeżdża długim paznokciem po jej szyi zostawiając czerwoną smugę krwi.

- Nie masz tu żadnej mocy. To moja świątynia – głos Afrodyty staje się zimny, w świątyni wieje lodowaty wiatr – Mówisz, że to Twoja córka. Z którą kochanką tak się zabawiałeś, że zapomniałeś o najważniejszym? Kiedy mnie zdradziłeś?

- Ona zabiła Odyseusza. Półboga. Herosa. Jest naszą nadzieją na nieuniknione. Zrozum to, kobieto! Raisa musi żyć! – Ares opiera się o kolumnę i chowa twarz w dłoniach. Wygląda teraz jak zmęczony żołnierz, a nie jak odważny bóg wojny – To ja nazwałem ją córką. Dałem jej moc, która pozwoliła jej zwyciężyć. Nigdy Cię nie zdradziłem.

- Zrobiłeś to dawno temu, występując przeciwko mnie na Olimpie. Nie pomogę Ci. To zbyt duże ryzyko. Przykro mi.

W świątyni zapada cisza. Bóg ma twarz ściągniętą bólem, bogini jest niewzruszona. Adeptki wstrzymują oddech. Kobieta, którą Artur uderzył wbiegając podnosi się na łokciu tylko po to, by za chwilę zemdleć. Zobaczyć boga to wielkie wyróżnienie, zobaczyć dwójkę to już pech.

- Weź moje życie. Zaklinam Cię, słodka Afrodyto, weź moje życie, ale uratuj Raisę – Artur przerywa ciszę. Wypowiada te słowa drżącym głosem, ale jest pewny swojej decyzji.

Afrodyta spogląda na niego. Chłopak widzi w jej oczach ból. Bogini nie może się sprzeciwić, tak mówi Prawo Olimpu.

- Niech tak się stanie.

powroty są ciężkie.

•Maj 28, 2011 • Dodaj komentarz

miał być nowy layout, ale nie będzie, bo żaden mi się nie podoba. już po maturach, mam czas i chcę zacząć pisać. chociaż teraz jest da grasso, ale kto to wie jak to będzie…

dziś będę pisać, mam kilka pomysłów na opowiadania. takie krótkie, chyba pożyczę kilku bohaterów.

pachnie nowością!

•Kwiecień 7, 2010 • Dodaj komentarz

dziś jadę po kolejne dwa tomy Miecza Prawdy. kończę Bractwo Czystej Krwii, do szkoły powinnam przeczytać Ludzi Bezdomnych, ale nie wiem jak to wyjdzie. narazie nie mam do tego głowy.

powroty zawsze są trudne, szczególnie powroty do szkoły. nie byłam z Anką w lesie, wczoraj cały dzień padał taki mały deszczyk.

mam w głowie piękny zarys! w weekand będę pisała w przerwach pracy na fizykę. nie wiem, dziewczyny chyba sobie to kompletnie olewają. a ja muszę dostać dobrą ocenę! i tak mam ciągle się na mnie drze o tę chemię. nie wiem o co jej chodzi. jeśli chodzi o mnie to chemia dla mnie jest tak potrzebna jak przysłowiowy przyszcz na du.

miecz prawdy, pomysł na papierze i runy.

•Marzec 31, 2010 • Dodaj komentarz

Goodkind stworzył świetny świat. pełen magii, miecza i walki dobra ze złem. moje fantasy. dwa tomy za mną, aktualnie około 70 strony trzeciego. gdyby nie ograniczenia finansowe czytałabym 24/7. ale jak skończę czytać to, to co będę później? Kahlan i Richard to chyba jedyni główni bohaterowie, którzy mnie po pewnym czasie nie irytują. ich zachowanie jest takie „normalne”. chociaż z drugiej storny wiem, że im się uda to czasami mam wrażenie, iż nie dadzą rady.

wena jest, czasu brak. ale teraz przerwa świąteczna, więc mam nadzieje, że pomysł przestanie być tylko pomysłem. ale najpierw muszę zrobić dokładne plany, postaram się do końca przerwy świątecznej coś napisać i opublikować, dla tej wiernej rzeszy fanów czekających na słowo pisane, które wyszło spod mojego pióra. nie krzyczcie tak, dajcie mi dojść do słowa.  zawsze czegoś mi brakuje w tych wszystkich książkach, które czytałam, więc może moje własne dzieło będzie dla mnie idelałem.

idę do lasu z Anką. zrobię sobie amulet, potrzebuje ochrony. czuję, że coś jest nie tak jak powinno. coś mnie ciągle rozkojarza i nie daje spokoju. mam wrażenie, że coś się zmienia, tylko nie wiem czy na lepsze czy gorsze. „coś się kończy, coś zaczyna” chciałoby się powiedzieć, ale nie wiem czy się zacznie. potrzebuję ochrony.

ostatnio dziko.

•Marzec 9, 2010 • Dodaj komentarz

Ostatnia z Dzikich skończona. jak wszystko Canavan świetne. czekam na trzecią część z niecierpliwością. drugi tom był po prostu fenomenalny. nie spodziewałabym się tego, że Auraya odejdzie od białych. albo o jej romansie z Chiao. pojawili się moi ulubieńcy, Syiee.

po pierwsze bohater.

•Luty 7, 2010 • Dodaj komentarz

czy oglądałeś kiedyś filmy lub seriale o temtyce fantastycznej? na pewno tak. a czy zauważyłeś, że w większości z nich główny bohater zawsze wygrywa z całym oddziałem rycerzy w pojedynkę? i po takiej walce jest tylko odrobinę zmęczony, jakaś jedna, zbłąkana kropla potu spływa po jego twarzy. ale na jego ubraniu nie ma ani śladu krwi! nawet gdyby był ubrany na biało i właśnie poodcinał głowy tuzinowi ludzi. bo to jest bohater. nieskazitelny, idealny, wspaniały, nieistniejący. prawdziwi bohaterowie nie walczą sami, bo wiedzą, że to niemożliwe. ale o takich bohaterach nikt nie pisze, bo to zbyt zwykłe.

a szkoda.

Dawno później

•Luty 4, 2010 • Dodaj komentarz

długo mnie nie było tu. życie leci do przodu. w szkole dobrze, nawet lepiej niż się spodziewałam. z nałogu nie wyszłam, ale ogranicza go brak czasu. po ponad półrocznej przerwie wracam do dawania korpetycji. mama wróciła w listopadzie, pracuje tu. moja radosna twórczość pozostała na etapie marzeń i mam nadzieje, że tam pozostanie. niech sny pozostaną snami, a nie spełnionym życiem. luna dobrze się miewa, aktualnie podsypia.

sylwester w domu, pod kołdrą z luną. niby jest ta chęć wyjścia gdzieś i zabawienia się, ale po wejściu do klubu tracę ją. potrzebuję wakacji i policznej. a narazie muszą mi wystarczyć tych kilka dni do końca ferii.

wakacyjnie

•Czerwiec 22, 2009 • Dodaj komentarz

pogoda zachęca do spacerów. słońce świeci, jest ciepło i fajnie. ironia.

nie mogę skończyć Wiedźmina. im dalej w las tym więcej drzew. jakoś nie tyle brak czasu, co brak chęci. ale skończę, napewno. a potem to już Kłamca i dalej jakoś pójdzie samo.

oceny dobre, średnia dobra, wakacyjnie. wycieczka we wrześniu będzie moja i tyle. tydzień z górami i tyle. ja i góry. no, i anka jeszcze ;)

to dla niej gra i gra kataryniarz – boski zamachowski!

uwierz w siebie

•Maj 19, 2009 • Dodaj komentarz

weno, ach weno! czemuś mnie opuściła! czemu teraz, czemu zostawiłaś mnie na pastwę losu jak drzewo porzuca liście jesienią!

niedostateczny z matmy, trzeba poprawić. uczę się, zaczynam przynajmniej. z gegry poprawiłam, ale oczywiście napisałam dobrze, skreśliłam, napisałam źle. ale będzie dobrze. trzeba się jeszcze tylko chemii nauczyć i będzie dobrze.

Wiedźmin jest fajny.

weno wróć! błagam cię, wróć!

gwiazdy nad traktem

•Maj 16, 2009 • Dodaj komentarz

znowu. likwidacja zapasów w Kolpoterze to zła rzecz.  4 książki w 3 dni. to już jest uzależnienie, które leczy się na detoksie. ale postanowienie jest. do czerwca żadnej książki, a jak kupię to za swoje SWOJE, a jak nie za swoje to DZIESIĘĆ zadań z matematyki. uda się, wierzę w to szczerze.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.